//////
 

Archive for the ‘ Poglądy polityczne ’ Category

poniedziałek, Sierpień 6th, 2012

Naprędce został sporządzony akt rozwiązania i zaniesiony do Cromwella, który udawał, że nic nie wie. W międzyczasie jednak poschodzili się pozostali członkowie „barebone’u” i poczęli debatować, jakby nic nie zaszło. Wówczas rozgniewany Cromwell posłał pułkownika White’a z garstką żołnierzy celem rozpędzenia wybrańców ludu. „Co tu robicie?” — zapy­tał posłów White. „Szukamy Pana” — odpowiedzieli cnotliwi mężowie. „W takim razie — zadecydował White — radzę wam pójść gdzie indziej. Tu już nie był od wielu lat.” Jeżeli podajemy powyższą historię, to nie po to, aby ośmieszać projekt oparcia senatu Rzeczypospolitej na kawalerach Virtuti Militari. Wprost przeciwnie, myśl ta wydaje się piękna i słuszna. Historia ta stanowi tyl­ko możliwie najwyraźniejsze postawienie sprawy, któ­rą zajmować się pragniemy poniżej. Chodzić nam bę­dzie mianowicie o ustalenie, czy każdy parlamentaryzm polski, czy to w dawnej formie marcowej, czy to w nowej formie pomysłu „czterech sprawiedliwych”, mu­si zakończyć się, tak jak zakończył się ów „barebone”, tak jak właśnie zakończył się sejm z 1922 roku? Spra­wa wydaje się niezwykle ważną. Poniższe rozważania pragnęlibyśmy poddać pod sąd nowej generacji pol­skiej, całej tej generacji, która pragnie państwu pol­skiemu zapewnić rozwój mocarstwowy.

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

W poniższych rozważaniach o możliwości parlamen­taryzmu w Polsce będziemy się starali brać pod uwa­gę przede wszystkim niebezpieczeństwa, które zagra­żają parlamentaryzmowi polskiemu ze względu na wa­runki polityczne, w jakich rozwija się wewnętrzna hi­storia odrodzonej Polski. Natomiast na boku pozosta­wimy tak zwaną „krytykę parlamentaryzmu” w jego przejawach ogólnoeuropejskich. Oczywiście, w niektó­rych sprawach ta krytyka wiąże się z czysto polskimi zagadnieniami i tam musimy ją uwzględniać, niemniej nie chodzi nam tu o jakieś ogólne rozważania o wadach i zaletach danego ustroju, ale o możliwości tego ustroju w żywych i realnych stosunkach Polski dzi­siejszej. Poniższe studium ma zasadniczo dzielić się na trzy części.

środa, Lipiec 11th, 2012

Będą to mianowicie: 1) rozważania nad pyta­niem, czy parlamentaryzm można pogodzić z koniecz­nością jako tako przynajmniej stałego rozwoju Polski, rozważania nad pytaniem, czy możliwy jest zdrowy parlamentaryzm ze względu na doświadczenie, iż wszy­stkie polskie mandaty kresowe przypadają każdorazo­wemu rządowi i zbliżają nasze stosunki do rumuńskich,rozważania nad pytaniem, czy możliwy jest uczciwy parlamentaryzm ze względu na odsetek mniejszości na­rodowych i na obecne ustosunkowanie tych ostatnich do państwa?Parlamentaryzm zasadza się na kolejnym dochodze­niu do władzy ugrupowań wzajemnie się zwalczają­cych. Bez rotacji w ogóle nie może być mowy o par­lamentaryzmie i mówić można jedynie o dyktaturze maskującej się pod pozorami prawnymi. W XIX wie­ku kolejne dochodzenie do władzy stronnictw przyno­siło wprawdzie często wielkie zmiany tak w dziedzinie personalnej, jak i w dziedzinie polityki wyznaniowej, zagranicznej, celnej etc.

poniedziałek, Lipiec 9th, 2012

Zmiany te nie naruszały jed­nak podstaw społecznego i ekonomicznego życia na­rodu, nie naruszały ustroju społecznego. To umożli­wiało stronnictwom znajdującym się w opozycji cier­pliwe oczekiwanie, aż władza znów znajdzie się w ich ręku. Tak na przykład partie torysów i wigów mogły kolejno dochodzić do władzy i zmiany te nie pociągały za sobą żadnych rewolucji społecznych i katastrof nie do odrobienia. To samo powiedzieć można o wynikach francuskich wyborów na przykład z 1871 roku, z 1877 roku, z 1885 roku etc. System rotacji nie zagrażał pod­stawom cywilizacji danego kraju.Otóż od pewnego czasu siła stronnictw antykapitali- stycznych tak wzrosła, iż można żywić poważne obawy co do możliwości kolejnego dochodzenia do władzy prawicy i lewicy bez przewrotów w dziedzinie ekono­micznej i społecznej.

czwartek, Czerwiec 21st, 2012

Obawy te z największym talen­tem sformułował interesujący publicysta francuski p. łels. O ile dawniej dochodzenie do władzy antyklery­kałów i katolików, konserwatystów i liberałów nie po­ciągało za sobą nic ostatecznego i nie do odrobienia, o tyle trudne wydaje się przyjęcie na przykład w przy­szłości w Polsce dojścia do władzy hurraantykapitali- stycznego Legionu Młodych, a w pięć lat później „Myśli Mocarstwowej”. Otóż zastanowić się wypada, czy wo­bec tego niebezpieczeństwa uznać można ustrój parla­mentarny, chociażby miarkowany, za możliwy.Na przeszkodzie zbyt ostrym i niebezpiecznym dla państwa kryzysom społecznym powodowanym przez wybory mogłyby stanąć dwie kategorie barykad. Z jed­nej strony normy prawne pozwalające władzy nieza­leżnej od wyborów na regulowanie zbyt silnych wa­hań. Z drugiej strony sam układ stronnictw politycz­nych wykluczający zbyt krańcowe rozwiązania.

środa, Czerwiec 6th, 2012

Jeżeli chodzi o normy prawne, mające hamować zbyt silne wahania w kierunku kolektywizmu, to trud­no ukryć głęboki sceptycyzm. Normy te można by so­bie wyobrazić w formie uprawnień prezydenta państwa czy senatu, umożliwiających sparaliżowanie działalności ustawodawczej sejmu. Otóż jeżeli chodzi o senat, to twierdzić można, iż nie znajdzie on — jako wybrany na podstawie mniej demokratycznej od sejmu — wystar­czającego autorytetu, by móc zwalczać skrajnie lewico­we ustawodawstwo w dziedzinie społecznej. Jak łatwo pod presją większości parlamentarnej ustępują senaty, świadczy chociażby walka Izby Lordów z budżetem Lloyda George’a w latach 1909—1910. W razie takiej walki sama instytucja senatu nabrałaby niewątpliwie prawicowego charakteru i musiałaby widzieć swe pre­rogatywy umniejszane.

czwartek, Maj 24th, 2012

Byłoby to utożsamienie insty­tucji ze stronnictwem czy grupą stronnictw, utożsa­mienie odbierające instytucji cechę stałości, uzależnia­jące ją od zwycięstwa czy klęski danego stronnictwa. Również prezydent, gdyby oparł się woli większości parlamentu w ważnej sprawie społecznej, posiadałby słabe szanse przeforsowania swego następcy przy naj­bliższych wyborach. Wiarę w możliwość ochraniania istniejącego ustroju społecznego przez jakąś instytucję zależną od wyborów, czy to przez senat, czy przez pre­zydenta, uważamy za niepodobieństwo. W razie istnie­nia przeciwnej większości w parlamencie sytuacja tych instytucji wśród wyborców musi czy prędzej, czy póź­niej się załamać. Al. Chrząszczewski z wielką dozą słusznosci widział obronę istniejącego ustroju społecz­nego we władzy od żadnych wyborów niezależnej, tzn we władzy dyktatorskiej.